Doczytania – Krzymianowski / Kożuchowski

CYNIZM, PESYMIZM, LITERATURA

ZŁY LOS ZAWSZE WYBIERA DOBREGO CZŁOWIEKA

YiYun Lin, Tysiąc lat dobrych modlitw

Cały tekst ukazał się w najnowszym artPapierze. Tutaj, na zachętę, tylko kilka słów o tej doskonałej książce:

(…)

W swoich opowiadaniach YiYun Li opisuje wielką cywilizacyjną przemianę i wrzuconych w tę nową, obcą, gwałtownie mutującą rzeczywistość ludzi, którzy koczują na bezdrożach własnych egzystencji. Nagle pozbawieni sensu i kierunku bohaterowie przypominają zbędne łupiny porzucone gdzieś na skraju drogi. Jednak wszyscy ci, którzy spodziewaliby się literackiego studium chińskiej duszy okresu transformacji, będą srodze rozczarowani. Autorce bowiem najwyraźniej wcale nie chodziło o diagnozę społeczną; ta twórczość jest dużo bardziej subtelna (a przez to i prawdziwsza – jakkolwiek podejrzanie nie brzmiałoby to słowo w odniesieniu do literatury) niż sinologiczne dysertacje poświęcone procesom społecznym zachodzącym w Państwie Środka. Mówi przede wszystkim o ludziach, a dopiero w dalszej kolejności, i jak gdyby przy okazji, o procesach społecznych.

(…)

Nieszczęście jest tu wprawdzie wszechobecne, ale pisarka nim nie epatuje, traktując je raczej jako nieodłączny element ludzkiego istnienia niż – jak sterroryzowani nakazem wszędobylskiego optymizmu przywykliśmy sądzić – skazę na zasadniczo gładkim, różowiutkim i niewinnym jak dziecięca buźka obliczu egzystencji. To chwile radości są limitowane – sugeruje YiYun Li – reszta to w najlepszym razie mozół, drobne kroczki w jednym narzuconym człowiekowi kierunku.

Jej bohaterowie są godni, powściągliwi, zarówno w okazywaniu radości, jak i bólu. Ich życia toczą się w tych krótkich opowiadaniach błyskawicznie, przemykają przed naszymi oczyma, rozdrabniając się na malutkie, zwykle niewidoczne dla świata dramaty, rzadko przeplatając się z jeszcze drobniejszymi chwilami szczęścia. Te historie tylko niekiedy wybrzmiewają do końca, autorka rzadko dopowiada je po ostatnią kropkę; częściej natomiast szkicuje jedynie punkt wyjścia lub zarysowuje jakiś – nie zawsze zresztą kulminacyjny – moment. Cała reszta należy do odbiorcy – los bohaterów otwiera się przed nim na oścież, a całość musimy sobie jakoś dopowiedzieć.

(…)

Opowiadania zawarte w „Tysiącu lat dobrych modlitw” są niebywale dobre. Kilka zdań, zarys sytuacji, okruch przeszłości wystarcza autorce, by naszkicować przejmujący i subtelny zarazem obraz. Choć każda z tych historii osadzona jest mocno w konkrecie – większość utworów rozgrywa się w latach 80. XX wieku w Chinach lub USA, wśród chińskich emigrantów – są jednak absolutnie uniwersalne; z łatwością mogę sobie wyobrazić tych bohaterów, żyjących ot choćby w szaro-burym bloku, który widzę z okna, mimo odmiennego sztafażu targanych tymi samymi wątpliwościami i życiowymi burzami. Każda z tych miniatur stanowi bowiem osobny przypis do powszechnych dziejów ludzkiej niedoli. I jeśli już ją studiować (a warto sobie niekiedy przypomnieć, że zapory konsumpcyjnych rajów, w których staramy się umościć, mają ograniczoną datę ważności), to właśnie za pośrednictwem literatury podobnego formatu. Niekiedy, Drodzy Państwo, trzeba odrzucić maskę zblazowania i przyznać, że jakaś książka zbiła nas z nóg – „Tysiąc lat dobrych modlitw” to literackie wydarzenie, niewiarygodnie dobry i spójny tom, twórczość ocierająca się o miano arcydzieła.

About these ads

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 02/06/2011 by in lektury obowiązkowe, powieść and tagged .
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 34 other followers

%d bloggers like this: