Doczytania – Krzymianowski / Kożuchowski

CYNIZM, PESYMIZM, LITERATURA

Henry Miller W łóżku z pisarzem

7 czerwca minęła 30 rocznica śmierci mojego ulubionego ongiś porno-pisarza – HENRY MILLERA. W związku z tym  proponuję garść plotek i anegdot z życia tegoż zebranych w plotkarskim i anegdotycznym artykule o pretensjonalnym i tabloidowym tytule.

W ŁÓŻKU Z PISARZEM

Gdy w czerwcu 1980 roku Henry Miller dokonywał w Los Angeles długiego i znaczonego skandalem żywota, w niewielkim stopniu przypominał chłopaka, który wychowywał się w Brooklynie, czy też faceta żyjącego w latach trzydziestych na paryskiej ulicy. Imponujące domostwo pisarza stało się celem pielgrzymek i – co odnotowała Erica Jong – jak na siedzibę starego członka cyganerii, sprawiało niezwykle burżuazyjne wrażenie. Jednak autor Zwrotnika Raka zasłużył sobie na przywilej wygodnej śmierci jak mało kto. Płacił bowiem za swe późne powodzenie najczystszą z monet, jaką ma do dyspozycji pisarz – własnym życiem. Przetopił je w słowo, zatarł granice między literaturą piękną a autobiografią. Jego pisanie i życie złączyły się, tworząc mit ucieleśniający pragnienie wolności– zauważyła Jong w Diable na wolności, świetnej książce poświęconej Millerowi.

Niewiele było jednak danych po temu, że zostanie pisarzem. Jego rodzice byli amerykańskimi Niemcami, którym nie w smak były skłonności syna. Matka uważała pisanie za zajęcie hańbiące. W ramach rewanżu Miller nazywał ją w swych utworach wiedźmą i straszną cholerą, ojca zaś rozmarzonym pijaczyną. To nie przeszkodziło mu wspominać z rozrzewnieniem dzieciństwa spędzonego wśród różnej proweniencji emigrantów, Włochów, Polaków i Irlandczyków. Podobną radość przeżył później dopiero na ulicach Paryża, gdzie znalazł się w otoczeniu ludzi wykolejonych, egzystujących na marginesie społeczeństwa.

Żywił się swobodą i – przede wszystkim – kobietami. Czerpał z nich tyle, ile się dało, a następnie wymieniał, gdy ich magia przestawała działać. Kobiety przyciągał z magnetyczną siłą. Obcowanie z nim przypomina pożar lasu. Coraz to nowe punkty mojego ciała ogarnia płomień. Jest podpalaczem – zanotowała Anais Nin.

Do pisania potrzebował muzy. Pierwsza z nich, June Edith Smith, żydowska femme fatale, broadwayowska tancerka, wyzwoliła go z pierwszego, pochopnie i przedwcześnie zawartego małżeństwa. A nie należało ono do zgodnych – żona, wzorem wielu innych żon, żądała, by przyszły pisarz – wtedy zaś jedynie zaawansowany w swoim fachu bumelant – wziął się na serio do pracy. Miller gorzko komentował te naciski: Prawda o małżeństwie – pisał w jednym z listów – wygląda tak, że jest to jedno wielkie rozczarowanie… już po trzech dniach małżeńskiej sielanki mężczyźnie otwierają się oczy.

Pod wpływem perswazji połowicy na cztery lata zakotwiczył w Western Union. W ten sposób poznał tryumfujący kapitalizm wystarczająco, by mieć z nim na pieńku do końca życia. W Zwrotniku Koziorożca nazwał tę instytucję Kosmodemonicznym Towarzystwem Telegraficznym i przedstawił je jako przedsionek piekła. A w późniejszych czasach, gdy stać go już było na własną papeterię listową, umieścił na niej następujące motto: gdy gówno stanie się cenne, biedacy będą rodzić się bez odbytu.

Dopiero dzięki June rzucił pracę, rozwiódł się i został pisarzem. June była biseksualna i nie zwykła trzymać swoich żądz na zbyt krótkim postronku. Romansowała z kobietami i mężczyznami. Tych drugich traktowała często jako źródło utrzymania, zarówno dla siebie, jak i męża, który nie protestował zresztą przeciwko podobnym praktykom. Z jej inspiracji, a już na pewno za jej pieniądze (albo pieniądze jej kochanków), Miller wyjechał do Europy, w której spędził dziesięć lat.

Żył w podejrzanych spelunkach, w towarzystwie lekko prowadzących się dam, które bardziej ceniły gotówkę niż obyczajność. Jeśli wpadniesz w dostatecznie głęboką rozpacz, wszystko będzie dobrze – mawiał, wyprzedając się w szybkim tempie z ubrań. Zdarzało mu się głodować, a egzystencję zapewniał sobie dzięki talentom do pozyskiwania przyjaciół.

W Paryżu poznał między innymi swą kolejną muzę, Anais Nin, która poszukiwała mocnych wrażeń w artystycznym światku. Tych zaś nie mogło zabraknąć w towarzystwie Millera. Zwłaszcza gdy do kochanków na krótko dołączyła June. June to wspaniale płomienne ciało, elektryzujący głos, przepastne oczy, omdlałe gesty, pełna temperamentu obecność – zauważyła Anais. Kobiety szybko połączył romans, o którym Miller informowany był na bieżąco. Tak powstał ów słynny ménage à trois, a Nin, rozdarta pomiędzy pięknością June a geniuszem Henry’ego, pisała: Henry daje mi życie, June daje śmierć.

Drugie małżeństwo Millera rozpadło się, podobnie zresztą jak cztery pozostałe. Kiedy spotkali się po latach, Henry był żyjącą legendą literatury, ona zaś kobietą kompletnie zniszczoną przez namiętności, nałogi i chorobę psychiczną. Ale została tematem jego życia. Książki Millera są jej pełne, jakby wciąż na nowo próbował uchwycić fenomen i magię jej osobowości.

Rok intensywnego życia w Paryżu wystarczył, by powstał Zwrotnik Raka, utwór, który zmienił literaturę. Nie była to zwykła powieść, lecz literackie trzęsienie ziemi. Miller postawił sobie nadzwyczaj ambitny cel – rejestrowanie wszystkiego, co pominięto w książkach. I jak zawsze w podobnych przypadkach, wydawcy nie chcieli słyszeć o druku książki. Pojawiła się tylko dlatego, że Anais Nin pokryła koszty wydania powieści, pożyczywszy zresztą pieniądze od jednego ze swych kochanków. Na obwolucie znajdował się napis, że książki tej nie należy wykładać na wystawie.

Wobec obstrukcji rynku wydawniczego autor przyjął oryginalną strategię marketingową: Zwrotnik Raka dotarł do publiczności, jak pisarz wyznał przy jakiejś okazji, tylko dzięki temu, że napisałem setki listów wychwalających go pod niebiosa, a pewna żydowska lesbijka, pełna entuzjazmu i poświęcenia, roznosiła egzemplarze od kawiarni do kawiarni. Przyjaciel Millera, pisarz Lawrence Durrell twierdził, że znalazł egzemplarz Zwrotnika Raka w toalecie, gdzie pozostawił go jakiś przerażony czytelnik.

Stolica Francji była ówcześnie prawdziwą jaskinią grzechu, zwłaszcza w środowisku artystycznej bohemy, w której zakotwiczył Miller. Atmosfera rozwiązłości przedostała się na karty powieści. Pisarz mówi w niej szorstkim, owłosionym głosem dzikusa… Seks w opisach Millera jest jak rzeź i wojna – stwierdziła Jong. Bo Miller był pisarzem przyszłości. Stworzył fundament, na którym wsparli się później Philip Roth czy John Updike. Żaden ze współczesnych mu pisarzy nie odważył się na tak otwarte przedstawianie aktu seksualnego. W USA wciąż obowiązywało restrykcyjne prawo Hicklina z 1868 roku zakazujące wszelkiej obsceniczności w literaturze. Zwrotnik był więc do ojczyzny Millera przemycany. Zakaz publikacji zdjęto z książki dopiero w 1961 roku. Ale gdy została wreszcie wydana, na pniu sprzedano prawie 70 tysięcy egzemplarzy.

Sławna pisarza rosła. Jego wizytom w Europie towarzyszył szalony entuzjazm. Prasa rozpisywała się o Millerowskim kulcie seksu i anarchii. Był gwiazdą otoczoną tłumem dziennikarzy i fotoreporterów. Zwłaszcza, ze towarzyszyła mu kolejna żona, o 30 lat młodsza Eve McLure, która zresztą po rozwodzie popełniła samobójstwo.

Przez większość swego długiego życia Miller znajdował się w tarapatach finansowych. Dzięki skandalowi, jaki towarzyszył kolejnym książkom, był przez moment bliski zdobycia sporych pieniędzy. Jednak zanim zdołał podjąć we Francji należne mu honoraria, frank został zdewaluowany, a fortunka Millera obróciła się w niebyt. Po powrocie do Stanów w latach czterdziestych postanowił więc zostać wytwórcą opowiadań pornograficznych. Znalazł nawet majętnego kolekcjonera, który płacił pisarzowi dolara za każdą stronę obscenów. Ostatecznie jednak wysiłki Millera nie zadowoliły konesera sprośności i Miller zajęcie to stracił. Kolejnym niekonwencjonalnym pomysłem na zdobycie niezbędnych środków był List otwarty do wszystkich razem i każdego z osobna. Prosił w nim o wsparcie i datki. Byłbym też wdzięczny za stare ubrania, koszule, skarpetki… Uwielbiam sztruksy – pisał między innymi.

Uznanie przyszło późno, a finansowe powodzenie jeszcze później. Gdyby nie był tak żywotny, prawdopodobnie nie doczekałby pierwszego, a na pewno drugiego. Jego pisarstwo jest męskie, zwierzęce, wspaniałe – odnotowała Anais Nin. – To mężczyzna, który upija się życiem… ma zwierzęcy instynkt życia, ogromną silę ekspresji. Dzięki temu na starość mógł zafundować sobie willę w bogatej dzielnicy Los Angeles. Na drzwiach domu leciwy pisarz umieścił słowa chińskiego mędrca Meng-tse: Gdy człowiek osiągnie wiek starczy i wypełni swą misję, ma prawo w pokoju rozmyślać o śmierci. Nie potrzebuje innych ludzi, gdyż zdążył już poznać swych bliźnich i ma ich powyżej uszu. Potrzeba mu tylko spokoju.


2 comments on “Henry Miller W łóżku z pisarzem

  1. Pingback: Bez granic « Doczytania. Blog Grzegorza Krzymianowskiego

  2. Sławek
    25/01/2012

    Podobnie jak Bukowski, Miller to jeden z autorów, których twórczość zawdzięcza sporo bogatej osobowości i nietypowemu, pełnemu przygód lifestyle’owi, dzięki czemu śmiało można go określić jedynym w swoim rodzaju. Nawet w „Kobietach” próżno szukać tak wyjątkowych i mocnych opisów scen erotycznych, do jakich przyzwyczaił autor „Zwrotników”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 15/06/2010 by in niedyskrecje and tagged .
%d bloggers like this: