Doczytania – Krzymianowski / Kożuchowski

CYNIZM, PESYMIZM, LITERATURA

ANATOMIA SZALEŃSTWA

Nick Hornby

Futbolowa gorączka


Im bardziej się starzeję, tyrania piłki nożnej w moim życiu i tym samym w życiu osób z mojego otoczenia, staje się coraz mniej sensowna i atrakcyjna.

Powiada Eklezjasta: „Tego, co wykrzywione, nie da się wyprostować”. Wprawdzie nie ma dowodów, że autor Księgi Koheleta,  ów prorok marności świata tego, miał okazję kibicować jakiejś konkretnej drużynie, ale zważywszy na ton, w jaki zwykł uderzać, w duchu musiał być już gotowy na zostanie fanem piłki nożnej. W gruncie rzeczy bowiem większość pasjonatów futbolu stanowią ludzie ze skłonnościami do samoudręki, gotowi znosić katusze w cichej nadziei, że zostaną im one kiedyś zrekompensowane chwilą niebiańskiej euforii. Dlatego jest wielce prawdopodobne, że Eklezjasta w wersji współczesnej nie porywałby się już na kontakt z Jahwe, lecz ograniczył swą działalność do hymnów ku czci pomniejszych bożków — tak jak to zrobił Nick Hornby w Futbolowej gorączce. W końcu, czy biblijny prorok  mógłby wyprzeć się zdania, którym narrator powieści kwituje wspomnienie pierwszego widzianego na żywo meczu: „Największe wrażenie zrobiło na mnie to, jak bardzo większość mężczyzn wokół mnie nienawidziła, po prostu nienawidziła, tej rozrywki. […] Rozrywka jako ból […] wyglądało na to, że właśnie czegoś takiego mi brakowało”.

Jedną z głównych funkcji literatury, być może najistotniejszą, jest tłumaczenie nam nas samych; w swych najlepszych momentach  staje się ona drogą na skróty ku ciemnemu kłębowi, którym dla samych siebie zwykle jesteśmy. Dlatego dzieło Hornby’ego jest lekturą obowiązkową dla człowieka, który miał nieszczęście wyhodować w sobie piłkarską obsesję. Jest to książka pod wieloma względami wyjątkowa, prawdopodobnie najistotniejsze dzieło literackie, którego głównym tematem jest jedyna naprawdę godna uwagi dyscyplina sportowa. Nikt bowiem równie detalicznie nie opisał tej bezwzględnej, okrutnej, rzadko odwzajemnianej miłości, jakże blisko graniczącej z szaleństwem, jaką kibic wypełnia życie nie tylko swoje, ale i tych, którzy zdecydowali się, mniej lub bardziej świadomie, z nim związać. Hornby dowodzi, że piłka nożna jest nie tyle źródłem przyjemności, radości lub ekscytacji, co osobliwą neurozą, pożerającym życie natręctwem. Ale też wskazuje na fakt równie istotny — futbol to mikroświat, odrębna galaktyka, z którą nasza codzienność jedynie sąsiaduje, a obie rzeczywistości od czasu do czasu popadają w konflikt.

Piłka nożna to element innego wszechświata, równie poważnego i stresującego jak praca, z takimi samymi zmartwieniami, nadziejami i rozczarowaniami, choć także sporadycznymi radościami. Interesuje się piłka nożną z wielu powodów, ale nie dlatego, że jest ona rozrywkowa. […] to nie jest forma ucieczki ani rozrywki, tylko odmienna wizja świata.

Trzeba jednak dodać, że Futbolowa gorączka  to pozycja z gatunku „dla wtajemniczonych”. Podejrzewam nawet, że bez świadomości, co znaczy pamiętać strzelca bramki w jakimś poślednim meczu sprzed dekady, powieść ta może wydawać się przydługa i nudnawa. Ostatecznie, kogo obchodzą wyniki Arsenalu gdzieś z połowy lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku? Albo nazwisko lewego obrońcy tej drużyny? Nie jest to też książka specjalnie zabawna, zwłaszcza dla kogoś, kto rozumie, że zamiast spędzać kolejne godziny na z natury rzeczy frustrującym wpatrywaniu się w zielony prostokąt murawy, należałoby wypełnić go jakimś pożytecznym lub choćby sensownym zajęciem: pracą, pielęgnowaniem przyjaźni, cementowaniem rodziny albo wychowywaniem potomstwa, co by uchronić je przed podobnym losem.

Hornby temat ma wyraźnie rozpoznany, a wiarygodność jego psychologicznych obserwacji jest niepodważalna. Zarówno kiedy opisuje stosunek świata zewnętrznego — ze szczególnym uwzględnieniem płci przeciwnej — do sympatyka piłki nożnej („Powiedz myślącej kobiecie o swoim zamiłowaniu do futbolu, a otrzymasz otrzeźwiający wykład damskiej koncepcji mężczyzny”), jak i wtedy, gdy analizuje przeciętne samopoczucie fana futbolu. „Naturalny stan kibica to gorzkie rozczarowanie, niezależnie od wyniku meczu” — pisze i każdy, kto kiedykolwiek pastwił się nad sobą, oglądając półtorej godziny nudnawego meczu, w którym jego ulubiona drużyna po nędznej grze wydusiła z przeciwnika jednobramkowe zwycięstwo, musi przyznać mu rację. Facet po prostu wie, o czym pisze: szaleństwo jest szaleństwem, nawet jeśli staramy się je przypudrować zwodniczym określeniem „pasja”.

Poza futbolem książka Hornby’ego ma jeszcze jednego, dość oczywistego, bohatera — mężczyznę. Mężczyznę upokorzonego, sprowadzonego do kilku stadnych odruchów, który bez nich staje się wydmuszką, istotą pozbawioną jakichkolwiek właściwości. Mężczyźni mają w końcu zdumiewającą skłonność do masochistycznych refleksji, a Hornby wpisuje się w tę coraz powszechniejszą modę.

Większość z nas określa jedynie różnorodność naszych zainteresowań. Niektórzy chłopcy mają więcej płyt niż pozostali, zaś inni więcej wiedzą o piłce nożnej, niektórzy interesują się samochodami albo rugby. Mamy pasje zamiast osobowości, na dodatek pasje przewidywalne i nieinteresujące, które nie odzwierciedlają nas ani nie kształtują tak, jak pasje mojej dziewczyny… i to jest właśnie jedna z najbardziej niewytłumaczalnych różnic między mężczyznami i kobietami. […] Mężczyźni musieli rozwinąć w sobie umiejętność gromadzenia faktów, płyt i programów piłkarskich, by kompensowały im brak wyróżniających ich cech. […] Co jednak więcej możemy zrobić, skoro jesteśmy aż tak słabi? Każdego dnia poświęcamy wiele godzin, każdego roku wiele miesięcy, a w ciągu całego życia wiele lat na coś, nad czym nie mamy żadnej kontroli.

Czy jakakolwiek kobiéta, zwłaszcza po lekturze Wysokich obcasów lub czegoś równie upstrzonego zdjęciami tryumfującej kobiecości, napisałaby o własnej płci to, co autor Futbolowej gorączki?

Mamy więc do czynienia z książką dla facetów, i to facetów specyficznego gatunku:  czytających cokolwiek poza ostatnimi stronami gazet (a to już rzadka anomalia) i zarazem układających sobie kalendarz tygodnia tak, by przypadkiem coś istotnego nie wypadło im w sobotnie popołudnie lub środowy wieczór. I pisana z wybitnie męskiego punktu widzenia:

Problem z wykorzystaniem orgazmu jako metafory w odniesieniu do pewnych momentów gry polega na tym, że choć uczucie szczytowania jest niewątpliwie przyjemne, jest także dobrze znane i powtarzalne (co parę godzin, jeśli się jada warzywa) i obliczalne, zwłaszcza u mężczyzn. Gdy uprawia się seks, wiadomo, na co można liczyć. […] seks to bezdyskusyjnie przyjemniejsze zajęcie niż oglądanie piłki nożnej (nie ma remisów bezbramkowych, nie ma pułapek ofsajdowych i jest ciepło). W normalnych okolicznościach uczucia z nim związane po prostu nie są tak intensywne, jak przy okazji zdobycia tytułu mistrzowskiego w ostatnim momencie, raz w życiu. […] Rzecz w tym, że prawdziwe życie jest bledsze, nudniejsze i mniejsze w nim prawdopodobieństwo nieoczekiwanej ekstazy.

I to właściwie jedyny powód, dla którego moje współczucie wobec osób nierozumiejących geniuszu futbolu jest prawdopodobnie porównywalne do współczucia, jakie budzi w tych ostatnich moja chorobliwa przypadłość.

„Muszę wyznać mrożącą krew w żyłach prawdę — byłem gotów pogodzić się z rządami konserwatystów, jeśli mogło to zagwarantować zdobycie pucharu przez Arsenal” — napisał Hornby. Cóż, ja także zgodziłbym się z ochotą na długotrwałą wizję rządów tych, których tak nie lubi Gazeta Wyborcza i postępowa część ludzkości, gdyby tylko mogło to w jakikolwiek sposób wpłynąć na sprawność polskich piłkarzy, zwłaszcza za miesiąc. Zdaje sobie sprawę, że to nie najlepiej świadczy o mojej trosce o losy państwa. Na szczęście — prawdopodobnie — dla tego kraju, trudno o bardziej dziką fantazję…

Tak czy inaczej, jako że czerwiec dopiero przed nami, warto skrócić sobie oczekiwanie na ten miesiąc okrutnej dawki futbolu powieścią napisaną ręką nie byle jakiego fachowca od kibicowskiej duszy.

2 comments on “ANATOMIA SZALEŃSTWA

  1. dorota
    17/09/2010

    Bardzo lubię książki tego autora, ale ze względu na to, ze jestem kobietą zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu „Juliet, naga”. Gwarantuje, ze wszystkim Paniom się spodoba.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 19/08/2010 by in lektury nadobowiązkowe, powieść and tagged .
%d bloggers like this: