Doczytania – Krzymianowski / Kożuchowski

CYNIZM, PESYMIZM, LITERATURA

Cormac McCarthy TO NIE JEST KRAJ DLA STARYCH LUDZI

Cormac McCarthy

TO NIE JEST KRAJ DLA STARYCH LUDZI

Kiedy mówię cokolwiek o tym, że świat się stacza do piekła. ludzie tylko się uśmiechają i twierdzą, że się starzeję.

Z powieściami, których ekranizację widziałem, zanim sięgnąłem po książkę, mam nieodmiennie problem, niezbyt zresztą, jak sądzę, oryginalny: film, niezależnie od swej jakości, nachodzi na nie cieniem, przyobleka bohaterów w nachalne twarze aktorów. Dlatego preferuję kolejność: najpierw lektura, później film i rzadko zdarza się, bym ją zmienił. Ale dla Cormaca McCarthy’ego warto zrobić wyjątek, choćby w oczekiwaniu na jego Strażnika sadu.

Że To nie jest kraj dla starych ludzi ma intrygę godną dobrego czarnego kryminału, udowodniła już świetna, jakże niemodnie tradycyjna w swej wierności oryginałowi ekranizacja braci Cohen. Ale choć po obejrzeniu tego dzieła fabuła powieści zaskoczyć nas nie może, to właśnie konfrontacja tekstu z obrazem, nawet tak udanym jak w tym wypadku, dowodzi, jak ograniczonym w stosunku do literatury medium bywa film, gdy przychodzi mu wyjść poza ramy spektaklu i zmierzyć się z psychologią swoich bohaterów.

„Istnienie diabła tłumaczy wiele rzeczy, które inaczej trudno wytłumaczyć. Przynajmniej mnie byłoby trudno” – mówi detektyw Bell, główny bohater powieści. I choć jako niedoszły polonista oczywiście pamiętam, jaką literaturoznawczą zbrodnią jest utożsamianie autora z bohaterem, to trudno mi, zwłaszcza w kontekście innych powieści McCarthy’ego, nie traktować tych słów jako przepustki do autorskiej intencji. Jest bowiem w tej prozie coś z gnostyckiego zaprzeczenia wartości Stworzenia -niekłamane przerażenie naturą świata, a jeszcze bardziej naturą człowieka. Ziemia to dla amerykańskiego twórcy miejsce toczone przez deprawację, oddane złu, czy może raczej Złu, zważywszy na to, z jakim uporem autor Drogi konstruuje postaci posiadające doprawdy diabelskie rysy.

Mc Carthy pisze w manierze nieczęstej we współczesnej, zorientowanej na zabawianie czytelnika literaturze. Pod fatałaszkami rodem z westernu czy kryminału kryją się bowiem powieściowe traktaty o naturze świata. Że to nie tylko spływające krwią opowiastki, ale mroczne przypowieści dowodzi choćby to, że pisarz w swoich fabułach umieszcza nie tyle (i nie tylko) żywych ludzi, co postacie o sile wyrazu symboli, protagonistów dobra i zła.

Tak jak w Krwawym południku spersonalizowanym Złem jest sędzia Holden, tak w powieści sfilmowanej przez braci Cohen jego odpowiednikiem, wspólnikiem w dziele ciemności zdaje się kolejna demoniczna postać, Anton Chigurh. Już samo jego nazwisko nasuwa na myśl jakiegoś okrutnego bożka z indiańskiego panteonu. Wrażenie to potęgowane jest przez fakt, że ten płatny zabójca nazywany jest przez zleceniodawców „niewidzialnym”. Nawet jego broń – pneumatyczny pistolet do zabijania bydła – ma w sobie coś nieludzkiego. To istota o wydrążonej duszy, skoligacona ze śmiercią, powodowana osobliwą logiką zabójstwa, „prawdziwy” demon zła, jak go określa jeden z bohaterów powieści. „Ludzie, których odwiedza, nie cieszą się długo przyszłością”.

W To nie jest kraj dla starych ludzi mamy klasyczne, wręcz paradygmatyczne starcie dobra i zła. Przypominający ducha Chigurh, który rozpływa się i krystalizuje w dowolnym miejscu, który wymyka się ludzkim kategoriom rozumowania, skonfrontowany jest z podstarzałym, do cna ludzkim w swej słabości detektywem. „Mam bronić czegoś, w co nie wierzę, choć niegdyś wierzyłem. Mam wierzyć w coś, w co niegdyś wierzyłem, ale już nie wierzę” – wyznaje Bell. Ten antybohater, ględzący i pozbawiony ikry policjant na progu emerytury jest postacią tragiczną niczym postaci z Camusa: nie jest herosem, ale myśli w sposób heroiczny. Nie ma w nim żadnej skłonności do splendoru poświęcenia, a jedynie bezbrzeżne zmęczenie, bezradność, brak nadziei i strach – zestaw cech jakże niegodny amerykańskiego policjanta, tego symbolu niezłomności. Brak mu choćby minimum przekonania, że to co robi, może zmniejszyć w jakimkolwiek stopniu ilość występku na świecie, a mimo to spełnia swój obowiązek.

I dlatego to bohater absolutnie godny tego, by stanąć po jego stronie w tym nieomal biblijnym konflikcie. O ile rzecz jasna nie przeszkadza nam jeden drobiazg – Bell skazany jest na porażkę. McCarthy sprawia bowiem wrażenie, jakby czerpał przewrotną przyjemność z zawodzenia oczekiwań czytelnika, ba, zaprzeczania im. Jeśli konstruuje postać, której warto kibicować w jej próżnych, i dlatego bohaterskich, zmaganiach ze światem, możemy być pewni, że jej (a więc pośrednio i naszym) udziałem będzie klęska. „Na tej planecie jedna rzecz jest pewna, a mianowicie to, że szczęście nie wali drzwiami i oknami”. Wizja to wyrazista i raczej nieprzyjemna, a zwłaszcza niepopularna w tym ogłupionym wymogiem optymizmu i samorealizacji świecie.

Jeśli literatura ma jakąś praktyczną wartość, jest nią szansa na poszerzenie wiedzy na własny temat. Nie dlatego, że miałaby w nas cokolwiek zmieniać, przyczyniać się do naszego uszlachetnienia. Bez przesady, jeśli nie powiodło się mamie i tacie, marne widoki, że powiedzie się słowu. Ale nasze lektury, zwłaszcza te, które zapamiętujemy, są śladem po nas samych, odzwierciedlają nasze przemiany, rejestrują zrzucanie starej skóry i oblekanie się w nową. Dlatego coś musi znaczyć, że coraz rzadziej moją sympatię wzbudzają krzepcy, pełni wigoru bohaterowie rodem z Millera czy Bukowskiego, te egzystencjalne lodołamacze, a coraz większym zrozumieniem darzę stare zrzędy, które noszą swoje życie jak powycierany płaszcz. Czy to przejaw żegnania się z pierwszą albo i drugą młodością? A może tylko wyraz zdrowego rozsądku (choć ryzykownie jest się o niego podejrzewać)?

„Myślę, ze wszyscy jesteśmy źle przygotowani do tego, co ma nadejść. Nieważne co. I przypuszczam, że cokolwiek nadejdzie, trudno nam będzie z tym wytrzymać”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 20/10/2010 by in lektury obowiązkowe, powieść and tagged .
%d bloggers like this: