Doczytania – Krzymianowski / Kożuchowski

CYNIZM, PESYMIZM, LITERATURA

Max Frisch SINOBRODY

Max Frisch SINOBRODY

Max Frisch to jeden tych pisarzy, którzy towarzyszą mi od lat i do których powracam co jakiś czas regularnie; autor, bez którego trudno mi sobie wyobrazić jeśli nie literaturę w ogóle, to na pewno moją osobistą historię literatury. Jeśli mimo to sięgnąłem po Sinobrodego dopiero teraz, stało się tak dlatego, że zbiory opowiadań, zwłaszcza takich, które zostały wypreparowane z dzienników i innych zapisków (a tak w dużej mierze rzecz ma się z Sinobrodym), traktuję powściągliwie i z obawą.

I faktycznie – Sinobrodego czyta się dla trzech rzeczy – opowiadania tytułowego, Schinza i Człowieka w holocenie. Reszta to drobiazgi, zarysy, szkice, scenariusze, niekiedy wręcz sceny, które nierzadko pojawiają się w zmienionych nieco wariantach w „pełnometrażowych” dziełach szwajcarskiego autora. Pozostaje po nich niedosyt, a nade wszystko żal, że te pomysły nie zdążyły rozrosnąć się w powieści, że pozostały w formie jakby prenatalnej, ledwie poczętej.

Formalnie jednak Frisch pozostaje Frischem nawet wtedy, gdy dopiero stawia pierwsze grube kreski, które potem można by wypełnić powieściowym życiem. Styl autora Stillera pozostaje dla mnie fenomenem, którego nie potrafię zgłębić. Ilekroć obcuję z prozą Frischa, zastanawia mnie siła rażenia tej lakonicznej i precyzyjnej frazy. To pisarz wystrzegający się wszelkich stylistycznych sztuczek, używający zdania w sposób tak zwyczajny, że aż banalny (nie znajduję lepszego określenia, choć to, w jaki sposób Frisch pisze znajduje się na antypodach banału). Nie żongluje słowem, jego zdania są proste i poprawne, a jednak ułożone w taki sposób, że celują w sedno sensu, ku któremu zmierzają.

Przy czym przejrzystość i klarowność tej prozy sąsiadują z nadzwyczajnym psychologicznym zniuansowaniem. To bowiem również autor, który wyczulony jest na drobniutkie drgnienia męskiej duszy (prawie nie wierzę, że posądzam mężczyzn o posiadanie tego delikatnego instrumentu). W każdym razie niewielu pisarzy precyzyjniej udało się uchwycić uwikłanie bohaterów w ich role i w ten najbardziej wysłużony oraz żywotny rodzaj teatru – stosunki damsko-męskie – jakże często wradzający się po prostu w cyrk.

Frisch lubi postawić swoich bohaterów twarzą w twarz ze swoim odbiciem w krzywym lustrze; coś się wydarza – nic specjalnego, drobiazg, nagłe tąpnięcie rzeczywistości – i nagle widzą oni siebie z nowej, wcześniej niezauważanej perspektywy. Świat im się rozmywa, rozchodzi, ukazuje się w wymiarze, którego nie podejrzewali. I drobiazg, lekkie przesunięcie życiowego akcentu wystarczy, by „żadna wiara się nie ostała, żadne słowo, które obowiązywało jeszcze wczoraj, obowiązywało przez całe życie” (Schinz. Szkic). Rozpoznane z dawien dawna mechanizmy przestają działać, prawa zostają zawieszone, sytuacja robi się iście kafkowska, napędzana jakąś tajemniczą i niejasną dla bohaterów logiką; „Zdaje sobie sprawę z tego, że nigdy się nie dowie na czym polegało jego przestępstwo. W jakiś sposób to naprawdę nie ma żadnego znaczenia, tak daleko już zaszedł” (Schinz. Szkic).

Oczywiście w opowiadaniach natrafiamy na wątki i problemy znane już z powieści Szwajcara. Szukając więc odpowiedzi na pytanie, dlaczego po Sinobrodego należałoby sięgnąć, przychodzi mi do głowy właściwie jeden argument, jeden, acz dużego kalibru (a wiadomo jak to jest z dużymi kalibrami – nie zawsze trafiają w upatrzony w cel): czytać Frischa po prostu trzeba, czytać jak najwięcej i po wielokroć, bo to jeden z tych pisarzy, bez znajomości którego człowiek jest uboższy i czegoś pozbawiony.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 01/03/2011 by in lektury obowiązkowe, opowiadanie and tagged .
%d bloggers like this: