Doczytania – Krzymianowski / Kożuchowski

CYNIZM, PESYMIZM, LITERATURA

Szaleństwa wolności

 

Georges Simenon

PARYSKI EKSPRES

 

Ileż razy nachodziła Państwa orzeźwiająca myśl, by rzucić wszystko diabły i rakiem wycofać się z tego miejsca, w które tak nieświadomie zabrnęliście kierowani ślepą wiarą w przyszłość lub w coś, co nagle Wam zobojętniało? Wbrew temu bowiem, co usiłują wmawiać nam reklamy napojów gazowanych na temat naszej rzekomej niepowtarzalności, zwykle żyjemy w gotowych rolach, wrastamy w nie, tak jak i one wrastają w nas, coraz bardziej ograniczając nam ruchy, aż wreszcie nasza sytuacja sprowadza się do wyboru między jednym a drugim konwencjonalnym gestem, którego spodziewa się po nas otoczenie.

Zasadniczo jest bowiem tak – prowadzi się jakiś żywot, mniej lub bardziej konsekwentnie, coś tam się robi, jakoś się pracuje, odchowuje potomstwo, kupuje meble, myśli się o swoim życiu i o własnej osobie jak o tym samym. Nie ma się pojęcia, że coś skrada się za naszymi plecami, zachodzi nas od tyłu. I nagle, bez zapowiedzi, to coś wali nas obuchem w ciemię. A kiedy, jeszcze oszołomieni, zaczynamy rozeznawać się w nowych okolicznościach, nie poznajemy świata, nie poznajemy otoczenia, a co gorsza – nie poznajemy siebie.

To właśnie przypadek Keesa Popingi, bohatera „Paryskiego ekspresu”, szaraczka, który „długo zadawał sobie niesłychany trud, by doprowadzić swój wizerunek do perfekcji, by nawet najbardziej wymagający nie dostrzegli w nim żadnego uderzającego szczegółu”. Simenon stworzył postać mieszczucha zerwanego z uwięzi, choć – przynajmniej na początku – niewiele w tym jego inicjatywy. Popinga istnienie pułapki, w której dał się unieruchomić, uświadamia sobie dzięki okolicznościom zewnętrznym – jego szef doprowadza do bankructwa firmę, pozoruje własną śmierć i zamierza rozpocząć życie od nowa, wskutek czego stateczny małżonek, zakredytowany jak przystało na współczesną głowę rodziny, traci posadę i dotychczasowe umocowanie w rzeczywistości. Nagle, w jednej chwili „uświadomił sobie, że wszystko, w co dotychczas wierzył, było jedynie iluzją”. Dość pospolita refleksja – że człowiek potrafi poświęcić pół życia na mrzonki – staje się motorem napędowym jego działań, a co jeszcze istotniejsze – jego wewnętrznego przewrotu.

(…)

„Paryski ekspres” to lektura podstępna, przemycająca niejako mimochodem myśl o rewolcie – bo każda myśl o indywidualnej wolności jest rewolucyjna względem usankcjonowanego porządku społecznego. Powieść Simenona ma w sobie anarchiczny ton, godzący w wartości, na których opiera się nasze społeczeństwo. Bo choć to książka solidnie osadzona w tradycji antymieszczańskiej literatury francuskiej, przy jej lekturze łatwo dojść do wniosku, że i nasze społeczne ustrojstwo opiera się na podobnych założeniach – wyparcia i stygmatyzacji tego, co inne, tego, co kontestuje mieszczańską logikę akuratności. Od momentu powstania „Paryskiego ekspresu” „straszni mieszczanie” zmienili nieco obyczaje, pod wpływem nieustającej presji na dobrą zabawę mocno wyluzowali i zamienili sztywne kołnierzyki na koszulki polo, ale mechanizm myślenia pozostał ten sam – to, co obce, najłatwiej usunąć z pola widzenia za pomocą słów-klatek, dzięki którym problem znika, jakby przykryty czapką niewidką. (…)

Cały tekst do przeczytania w najnowszym artPapierze.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 18/06/2011 by in lektury nadobowiązkowe, powieść and tagged .
%d bloggers like this: