Doczytania – Krzymianowski / Kożuchowski

CYNIZM, PESYMIZM, LITERATURA

Jak nie być mężczyzną

Isaac Bashevis Singer

Wrogowie. Opowieść o miłości.

Wraz z notką o książce Singera kontynuuję paradę męskich bohaterów, których Wy, Drogie Czytelniczki, za żadne skarby nie chciałybyście za mężów. W kategorii „mężczyzna niegodny zaufania” Herman, główny protagonista „Wrogów”, miałby bowiem doprawdy wiele do powiedzenia. Z całą pewnością, charakter nie jest jego najmocniejsza stroną – to gołodupiec, trudniący się pisywaniem przemówień dla pewnego rabina, samiec rozkrzyżowany między kobietami, które z niezrozumiałych powodów uważają go za cud nad cudami, człowiek rozwleczony przez życie, miotający się bezustannie, pozbawiony planu i celu. Do tego nałogowy łgarz, indywiduum, które na kłamstwie oparło swoją egzystencję i które bez kłamstwa nie potrafi się obejść. Oszukuje swoje kobiety (a co gorsza, lawirując bez wdzięku między nimi, przejawia typowo męskie ambicje – „chce mieć je wszystkie”), oszukuje pracodawcę, oszukuje cały świat – łącznie z sobą. Nie robi tego, ponieważ bujda jest dla niego rodzajem przewrotnej gry; nie, „kłamie z przyzwyczajenia”, kłamstwa wypadają z jego ust automatycznie, są jak tarcza, pod którą się chroni.

Mimo to liczba białogłów zabiegających o jego względy nie tylko wraz z rozwojem powieści się nie zmniejsza, lecz wręcz przeciwnie, harem pęcznieje. Absolutnie nie miałbym nic przeciwko podobnemu rozwiązaniu, nawet jeśli jest trochę na bakier z moim poczuciem realizmu i domniemaną znajomością kobiecej duszy, gdyby nie fakt, że Singer zdradza skłonność właściwą literaturze niewysokich lotów – nieco przesadne zamiłowanie do piętrzenia melodramatycznych atrakcji. Jego bohater bowiem, rozdarty między jedną a druga kochanką, pewnego dnia, jakby nie dość mu było problemów, dowiaduje się, że jego żona – którą miał za ofiarę zagłady – wróciła z zaświatów, by ulokować się w Nowym Jorku. Po latach rozłąki przypomina mu „sczerstwiały bochenek włożony dla odświeżenia do gorącego pieca”. Nie budzi to w nim, co można zrozumieć w jego położeniu, specjalnego entuzjazmu: „Ta histeryczna kobieta, która dręczyła go i z którą miał się właśnie rozwodzić, kiedy wybuchła wojna, powstała z martwych. Chciało mu się śmiać”.

Ale okazji do śmiechu „Wrogowie” dają doprawdy niewiele. Rzecz rozgrywa się w niedługim czasie po wojnie w Nowym Jorku, w środowisku żydowskich emigrantów. Więc choć z punktu widzenia tak zwanej moralności Herman jest typem wybitnie odstręczającym i równie żałosnym, ma też trochę racji, gdy twierdzi: „to nie nasza wina, ze świat rozpadł się na kawałki”. Bohaterowie „Wrogów” są bowiem naznaczeni przez holocaust; wszyscy bez wyjątku są jak nawiedzone domy – zamieszkują w nich duchy. „Pocałunkom, pieszczotom i namiętnej miłości towarzyszyły zawsze historie z getta, obozów”. Shoah nie jest wprawdzie dominantą powieści, wypełnia ją jednak jakby mimowolnie, warunkuje działania i decyzje bohaterów, zwłaszcza zaś brak decyzji.

Rzeczywistość jawi im się jako zjawisko wybitnie tymczasowe, świat to dla nich zawsze miejsce, które właśnie osuwa się w przepaść. „Przy sąsiednich stolikach mężczyźni otwarcie czytali żydowskie gazety. Nie musieli się przed nikim chować. Wciąż wydawało się to Hermanowi cudem. <<Jak długo to potrwa?>> – zapytywał sam siebie”.

Singer niejako mimochodem porusza tu stary i nierozwiązywalny problem – unde malum, skąd zło? Autor „Dworu” nie potrafi po prostu Boga przekreślić, skazać go na nieistnienie. Lecz choć nie jest w stanie w Nietzscheańskim geście zadekretować jego śmierci, może jednak wytoczyć mu proces: „jeśli Bóg zamierzał ulepszyć swój wybrany lud, poddając go hitlerowskim prześladowcom, to nie udało mu się osiągnąć celu”. Diagnozy Singera na temat stanu świata są proste i mocne – nie jest to najlepsze miejsce do wychowywania potomstwa.

„Wrogowie” to literacki odpowiednik filmów w rodzaju „Och, Karol”, tyle że gorzki i nie bardzo skłaniający do śmiechu. A Herman to kolejny odpychający męski bohater (lubimy takich, a jakże!), który jest na bakier zarówno z życiem, jak i z kobietami. „Każda kobieta – mówi w pewnym momencie – siedzi w swojej sieci, przędąc jak pająk. Jeśli mucha przelatuje obok, to ją łapie. Jeśli nie uda ci się uciec, wyssie z ciebie ostatnią kroplę życia”. Nie jest to może prawda bezwzględna, ale tak na wszelki wypadek, Drodzy Panowie, warto może zachować tę myśl dla siebie w jakimś kąciku pamięci.

A na koniec małe i niezbyt budujące postscriptum – jakiś czas temu w dłuższej notce biograficznej poświęconej Singerowi pisałem o tym, jak mieszkańcy miejscowości, w której urodził się pisarz, reagowali na perspektywę nazwania jego imieniem jednej z ulic. Ciąg dalszy tej historii znajdziecie Państwo tutaj. A to Polska właśnie – ma się ochotę rzec.

6 comments on “Jak nie być mężczyzną

  1. Doczytania
    16/09/2011

    Rzeczywiście, z naszej dzisiejszej perspektywy fakt, że Żydzi polscy w dużej mierze żyli w odizolowanych, samoistnych skupiskach (właśnie z jednego z nich wywodził się Singer), wydaje się niezwykły.
    Nie specjalizuję się ani w literaturze jidisz, ani tym bardziej w tej z RPA, więc – przykro mi – nie mam pojęcia, czy tworzy tam jakiś pisarz, który zajmowałby się interesującym Cię problemem.
    Pozdrawiam

  2. terraustralis
    15/09/2011

    Czy jest jakis pisarz piszacy o zydach zyjacych w Poludniowej Afryce? To tez troche spolecznosc ktora znikla bo czarnoskorzy przejeli kontrole nad krajem. To chyba tez pytanie literackie….hmmm
    „a nawet kontakty z obcymi” – miales na mysli kontakty z UFO?

  3. terraustralis
    15/09/2011

    gee, chyba yddish pisze sie yiddish ale juz sam nie wiem…hmmm

  4. terraustralis
    15/09/2011

    Dobrze napisze pod katem ksiazek Singera.🙂 Obraz zydow (=Polakow wyznania Mojzeszowego) w kasiazkach Singera jest niesamowity. Ze tez zyli sobie od wiekow i nie mieli tyle roznych dziwacznych zakazow i nakazow – ludzie zupelnie jak z innej planety. Niektorzy nawet nie mowili po polsku tylko w jezyku yddish (w 80% niemiecki). Oczywiscie wiem ze sposrod tych 3 milionow duzo spolonizowalo sie calkowicie i dawalo duzy wklad do literatury polskiej (Tuwim,Slonimski i wielu innych). Niemniej patrzac na tych co po polsku nie mowilo to byli, jak ukazuje ich Singer. zupelnie jak ludzie z kosmosu.🙂

  5. Doczytania
    15/09/2011

    Zasadniczo nie mam nic przeciwko oskarżaniu Watykanu i jego namiestników o dowolne przewiny, a nawet kontakty z obcymi, ale to blog poświęcony literaturze, a związek między watykańskim spiskiem a Singerem wydaje mi się raczej luźny.
    Za dobre słowo oczywiście dziękuję i zapraszam w przyszłości.

  6. terraustralis
    14/09/2011

    Dzisiaj uslyszalem ze Papiez Benedykt XVI zostal oskarzony o zbrodnie przeciwko ludzkosci. 🙂
    Jest w zmowie ze wszystkimi ksiezami i biskupami pedofilami (ukrywa ich). 🙂
    Pozdrowienia. ciekawie piszesz. bede zagladal. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 14/09/2011 by in lektury nadobowiązkowe, powieść and tagged .
%d bloggers like this: