Doczytania – Krzymianowski / Kożuchowski

CYNIZM, PESYMIZM, LITERATURA

Mężczyzna w czasach dziecięcej zarazy

Literatura czeska wykształciła charakterystyczne rysy, Šabach zaś wydaje się jej nieodrodnym synem. Jego pisarstwo jest lekkie, autoironiczne, lekce sobie ważące świat, a mimo to o tym świecie mówiące zupełnie celnie i do rzeczy.

Nie ma prawdopodobnie istot, które na zmianach emancypacyjnych zachodzących w naszym świecie skorzystałyby bardziej niż dzieci, mimo że przecież konkurencja jest wyjątkowo mocna, bo trzeba się w niej mierzyć z wszelkimi mniejszościami (w tym paradoksalną mniejszością będącą de facto większością — kobietami), które głośno żądają uznania swoich praw i racji. Jeszcze stosunkowo niedawno, bo przed wiekiem, popularne koncepcje pedagogiczne zakładały wykuwanie charakteru ogniem i żelazem, do krwi. Za pomocą żelaznej dyscypliny i bezwzględnego posłuszeństwa. Ostatnie sto lat przyniosło wszakże pod tym względem drastyczną zmianę — dzieci zyskały status udzielnych książąt, nierzadko terroryzujących swoje małe domowe państewka. Współczesne standardy wychowawcze — podobnie zresztą jak standardy dotyczące urody lub fizycznej krzepy — nie sprzyjają więc zachowywaniu równowagi ducha. Stąd też ruchy kontrrewolucyjne, stąd coraz częściej słyszalne głosy matek, stąd projekty ukazujące potworne strony Dzieciaka, a zwłaszcza różnych aspektów jego wychowania, gdzie rodzice, wykończeni przychylaniem nieba swojemu potomstwu, mogą w spokoju ducha – wśród podobnych sobie nieszczęśników – powyrzekać na swój niegodny zazdrości los.

W tym kontekście Podróże konika morskiego, które wyszły spod pióra Petra Šabacha, w swej ojczyźnie autora bardzo popularnego, można by chyba nazwać książką modną i wydaną w odpowiednim momencie (choć w Czechach swą premierę miała w 1998 roku). Jest to bowiem opowieść, bardzo zresztą rozmiarami wątła, o mężczyźnie w feminizującym się świecie, w którym potomek Adama w zastępstwie swej robiącej karierę partnerki pełni role tradycyjnie postrzegane jako kobiece.

Czeska literatura wykształciła charakterystyczne rysy, Šabach zaś wydaje się jej nieodrodnym synem. Jego pisarstwo jest dokładnie takie, jakiego spodziewalibyśmy się po autorze zza naszej południowej granicy — lekkie, autoironiczne, lekce sobie ważące świat, a mimo to o tym świecie mówiące zupełnie celnie i do rzeczy. Styl Šabacha jest całkowicie bezpretensjonalny, doskonale dopasowany do tej kategorii poobiednich lektur, które poczytuje się, zanim nie opadną nam ciężkie po przejedzeniu powieki. Autor Podróży… jest nieodrodnym dzieckiem tradycji literackiej swego narodu, więc za tą lekką fasadą kryją się treści poważne, a co bardziej wrażliwi czytelnicy dostrzegą tu nawet bezkrwawy horror (choć podejrzewam, że będą w stanie zrobić to tylko  ci, którzy wzorem głównego bohatera i narratora  — a także niżej podpisanego  — mieli okazję popróbować na sobie, czym jest codzienna opieka nad małym dzieckiem, czym jest owa wgryzająca się w człowieka jak kleszcz monotonia i czym jest jednolitość kolejnych dni spędzanych w towarzystwie swej progenitury). Odwrócenie tradycyjnych ról sprawia więc, że udziałem bohatera Podróży… stają się rozliczne upokorzenia, od krępujących spotkań z robiącymi kariery przyjaciółmi po pełne politowania spojrzenia, którymi kobiety — wbrew całej tej gadaninie o równouprawnieniu — szafują bez umiaru, gdy spotykają się z mężczyzną usiłującym stawić czoło swym rodzicielskim powinnościom. Mamy tu zatem detalicznie odwzorowany żywot konika morskiego (gatunku, którego potomstwo na świat wydają samce), z wszelkimi jego mniej lub bardziej komicznymi przypadłościami. Mamy też zestaw mniej lub bardziej celnych refleksji na temat wychowania dziatwy: „Kiedy ktoś mówi: «lubię dzieci», a mówi to każdy, ma wtedy na myśli albo po pierwsze: Lojzika i Jędrusia, znaczy się te swoje, albo po drugie: coś bardzo, ale to bardzo abstrakcyjnego”. A do tego w tle pała sobie ognik odwiecznej damsko-męskiej gry w dominację.

Zasadniczo więc lektura to aż nadto urocza, która z racji swej „wzorcowej” czeskości spływa trochę po odbiorcy jak woda. Kąpiele, jak wiadomo, są rzeczą przyjemną, gdyby jednak poszukiwali Państwo jakiegoś czeskiego pisarza, który zamiast odprężenia i śmiechu oferowałby odbiorcy kawałek życia, to lepiej sięgnąć po opublikowany również przez Wydawnictwo Afera zbiór opowiadań Jana Balabána.

Petr Šabach, Podróże konika morskiego, przeł. Julia Różewicz, Wydawnictwo Afera, Wrocław 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 10/07/2012 by in lektury nadobowiązkowe, powieść and tagged .
%d bloggers like this: