Doczytania – Krzymianowski / Kożuchowski

CYNIZM, PESYMIZM, LITERATURA

Eksplozja Molocha

W powieści DeLillo co i rusz powraca motyw rebelii, protestu „przeciwko przyszłości”. Ale Cosmopolis traktuje nie tyle o rewolucji, co niemożności zorganizowanego i skutecznego wystąpienia przeciw systemowi.

Humaniści mają doskonałe powody, by obawiać się stechnicyzowanej cywilizacji; nie tylko dlatego, że ta skutecznie ich marginalizuje, pozbawia znaczenia i wpływu na bieg rzeczy, ale również z powodów nieco mniej małostkowych — wielopostaciowy, migotliwy i zmienny charakter współczesności wymyka się bowiem próbom syntezy, co stanowiło tradycyjne pole popisu humanistyki. Od dobrego wieku wszelkiego autoramentu humaniści gonią jednak w piętkę, próbując nadążyć za rozwojem nauk ścisłych i dokonać podsumowania coraz płynniejszej rzeczywistości. Literatura, niestety, również radzi sobie z tym wyzwaniem nieszczególnie.

Don DeLillo to jeden z pisarzy usiłujących mierzyć się z tematem człowieka uwikłanego w świat, który wymknął się nam spod kontroli, świat zamieniony w coraz bardziej samoistny, napędzany siłą własnej inercji mechanizm. Niepokój wywołany taką wizją przenika karty Cosmopolis, wydanej w 2003 roku powieści, która dzięki adaptacji Davida Cronenberga doczekała się w Polsce wznowienia. To bowiem rodzaj współczesnej antyutopii przedstawiającej rzeczywistość w stanie rozprężenia, obraz megapolis, którego mieszkańcy są dla siebie równie nieprzeniknieni jak połyskujące chromem i szkłem budowle wokół nich.

Przewodnikiem po Molochu jest Eric Packer, wszechmocny szef Packer Capital, spekulant walutą tak potężny, że jego kaprys może zachwiać całym systemem finansowym. DeLillo stworzył postać z futurystycznego koszmaru, zhiperbolizowanego yuppie, który zamieszkuje składający się z 48 pomieszczeń apartament, a swój wizerunek multiplikuje za pomocą wszechobecnych kamer i Internetu, przeprowadzając transmisję live z własnego życia. To istota wychylona całą sobą w przyszłość, człowiek, dla którego rzeczy i pojęcia starzeją się w zastraszającym tempie. Przebijając się przez kotłowaninę ulic w swym futurystycznym wehikule, Eric przypomina istotę, która ruszyła na zwiad po nowo odkrytej planecie.

Przede wszystkim jednak bohaterem Cosmopolis jest Moloch, miasto samotności, „długi, płynny połysk bezczynnego metalu”, miejsce ogarnięte paraliżem, pogrążające się w chaosie ludzi, języków, pojazdów i architektury. To wielki i nieludzki mechanizm, „niekończąca się bezimienność, dwadzieścia jeden żywotów na sekundę, pęd twarzy i karnacji, rozpryski migotliwego istnienia”. Mowa tu o krainie, która przemieniła się we własną kopię, reprodukowaną w tysiącach sztuk na wszędobylskich ekranach. Miasto jest w powieści DeLillo miejscem sterylnym i nieludzkim, przypominającym salę operacyjną. Nie bardziej namacalni i cieleśni wydają się też mieszkańcy tego architektonicznego pandemonium. Sprawiają wrażenie widm dotkniętych karaibską chorobą susto, utratą duszy. „Kontakt wzrokowy był sprawą bardzo delikatną. Ćwiersekundowe spotkanie spojrzeń stanowiło złamanie niepisanej umowy, dzięki której miasto funkcjonowało. […] Nikt nie chciał być dotykany. Obowiązywał pakt o nietykalności”.

W tym wszystkim w powieści DeLillo co rusz powraca motyw rebelii, protestu „przeciwko przyszłości”, którego symbolem jest gigantyczny styropianowy szczur. Ale Cosmopolis traktuje nie tyle o rewolucji, co niemożności zorganizowanego i skutecznego wystąpienia przeciw systemowi. Protestujący to wyznawcy chaosu, którzy usiłują zdezorganizować maszynerię Molocha za pomocą nieskoordynowanych przedsięwzięć: wrzucając szczury do restauracji, siejąc zniszczenie, atakując banki. Tyle że, jak ponuro konstatuje DeLillo, ów bunt jest pozorny, sami demonstranci bowiem „to fantazja stworzona przez rynek. Nie istnieją poza rynkiem. Poza nim nie mają żadnego punktu odniesienia. Poza nim nie ma niczego”. Dlatego „w proteście jest pewna teatralność, a nawet przymilność. […] Między demonstrantami a państwem majaczył cień transakcji”.

Autentyczną formą sprzeciwu wydaje się tu tylko samospalenie dokonane przez anonimowego mężczyznę na ulicy. Zbiorowe demonstracje niezgody są bowiem przez ten świat absorbowane, oswajane i przekuwane w produkt medialny; jedynym sposobem, by przeciwstawić się temu procesowi, jest indywidualny akt samozaprzeczenia. Ale nawet autodestrukcja to pułapka, pusty, niezauważalny gest rozwiewający się w gorączce zdarzeń.

Świat Cosmopolis stopniowo opanowuje maligna, im dłużej trwa odyseja Packera, tym bardziej rzeczywistość staje się widmowa i niepewna. A Eric celebruje jej uwiąd. Bo to właśnie on, ów wytwór i uosobienie systemu, ma największe możliwości  jego sabotowania. Packer to paradoksalny anarchista, zwracający się przeciw sobie i światu. „Ból był całym światem. Poza nim umysł nie potrafił znaleźć żadnego punktu odniesienia”. W jego wypadku zniszczenie staje się więc aktem wolności, próbą odnalezienia autentyczności doznania. Dlatego doprowadza do ruiny siebie i żonę, potomkinię bankierskiego rodu. „Niech wszystko się zawali. Niech staną przed sobą obnażeni i czyści”.

Chociaż styl DeLillo jest imponujący — laboratoryjnej sterylności tego świata odpowiada bowiem lapidarna,  elegancka i chłodna fraza — to jednak konstatacje amerykańskiego twórcy nie porażają oryginalnością. Cosmopolis powiela raczej antyutopijne klisze. System „wymyka się spod kontroli. To histeria gnająca z wielką prędkością, dzień w dzień, z minuty na minutę […] Tworzymy nasze własne szaleństwo, nasze własne masowe konwulsje, napędzani przez myślące maszyny, nad którymi w gruncie rzeczy nie mamy władzy. Najczęściej szaleństwo to umyka uwadze. Bo to po prostu nasz sposób życia”.

Dzięki humanistom wiemy aż nadto dobrze, do jakiego stopnia jesteśmy wyalienowani, samotni, pozbawieni przyszłości i sterroryzowani przez własne wytwory— jak to dobrze, że czasem można napić się wódki z przyjaciółmi albo zagrać z dziećmi w piłkę i zapomnieć o naszym godnym ubolewania położeniu.

Don DeLillo, Cosmopolis, przeł. Robert Sudół, Noir sur Blanc, Warszawa 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 06/09/2012 by in lektury nadobowiązkowe, powieść and tagged .
%d bloggers like this: