Doczytania – Krzymianowski / Kożuchowski

CYNIZM, PESYMIZM, LITERATURA

Cormac McCarthy – pisarz pogranicza

Sodoma_i_Gomora„Istnienie diabła tłumaczy wiele rzeczy, które inaczej trudno wytłumaczyć” – napisał Cormac McCarthy, współczesny gnostyk, pisarz zatrwożony naturą świata, a jeszcze bardziej naturą człowieka.

Losy autora Drogi to opowieść o literackim wskrzeszeniu z umarłych. Wydany w 1985 roku Krwawy południk sprzedał się pierwotnie w ilości dwóch i pół tysiąca egzemplarzy ; dwie dekady później został zaś uznany przez „New York Times” za jedną z dwudziestu najwybitniejszych powieści ostatniego ćwierćwiecza, a słynny krytyk Harald Bloom zaliczył jej autora do grona czterech najważniejszych amerykańskich prozaików współczesnych (u boku Thomasa Pynchona, Dona DeLillo i Philipa Rotha). Jego historię można potraktować więc jako budujący dowód na to, że zdarzają się jeszcze literackie cuda.

McCarthy, co jest jedną z cech wybitnych pisarzy, wypracował oryginalny, rozpoznawalny styl i równie charakterystyczną, właściwą dla całej jego twórczości wizję egzystencjalną. Wydana właśnie przez Wydawnictwo Literackie Sodoma i Gomora, dzieło wieńczące tak zwaną Trylogię Pogranicza, to kolejna odsłona opowieści o świecie kowbojów, koni, bezkresu i krwi, zakamuflowany w westernową scenografię traktat, w którym McCarthy liczy się bezwzględnie zarówno z amerykańskim mitem, jak i światem.

Jest coś hipnotycznego w monotonii tej prozy, w rozlewającej się na setki stron jednostajności, w pozornej równoważności wszystkich elementów powieściowego kosmosu. Świat amerykańskiego pisarza jest piękny i chłodny, przypomina szlachetny kamień – składa się z ciszy i obojętności, jest moralnie obojętny, pozbawiony celu. Bohaterowie McCarthy’ego wpatrują się w puste i czarne niebo rozciągnięte nad pustynią czy stepem, konfrontowani są z ogromem milczenia i ludzkiej samotności, jednocześnie znajdując się w jakiejś przewrotnej symbiozie z otoczeniem, podlegając tym samym prawom, co reszta natury.

Zbrodnia, pozbawiona jakiegokolwiek uzasadnienia, przypadkowa i nie do przewidzenia, bywa tu wszechobecna – jakby morderstwo było prawem naturalnym, zasadą istnienia. Twórczość McCarthy’ego smakuje więc często jak drink BLOOD MERIDIAN (skład: 30 ml wódki, 30 ml soku pomidorowego, 2 łyżeczki soku z cytryny, sos Worcester, tabasco, sól i pieprz) – ostro doprawioną krwią. Życie i śmierć są tu równoważne, tak samo przygodne, jedno od drugiego dzieli szczęśliwy lub nieszczęśliwy traf. McCarthy nie epatuje jednak makabrą dla samego efektu, co jest charakterystyczną cechą pseudoliteratury. Pod dekoracjami rodem z westernu kryją się w gruncie rzeczy krwawe powieściowe traktaty, mroczne przypowieści o ciężarze moralitetu. Dlatego też jego bohaterowie przypominają niekiedy bardziej symbole niż żywych ludzi. W powieściach McCarthy’ego zło wciela się w konkretne postaci: przewrotnego i okrutnego sędziego Holdena z Krwawego południka czy Antona Chigurha z To nie jest kraj dla starych ludzi. Nie przypadkiem główny przeciwnik Chigurha, stary i zmęczony jałową walką z nieprawością detektyw Bell, mówi: „Istnienie diabła tłumaczy wiele rzeczy, które inaczej trudno wytłumaczyć”. McCarthy to bowiem współczesny gnostyk, zatrwożony naturą świata, a jeszcze bardziej naturą człowieka.

cormac

Ale wbrew pozorom pisarz nie koncentruje się na złu, nie czyni z niego centralnego punktu swego dzieła. Jeszcze bardziej zastanawiające i paradoksalne od czystego zła wydaje mu się istnienie nieuzasadnionego niczym dobra. Bo właśnie jego niewytłumaczalna natura wydaje się głównym tematem całej Trylogii Pogranicza. Dobro w okrutnym świecie McCarthy’ego nie jest przeciwwagą dla zła, lecz anomalią, która – teoretycznie – nie powinna mieć miejsca. Mimo to w Trylogii dobro wciąż się pojawia: w postaci wierności dochowywanej przyjaciołom, jako pomoc udzielana bohaterom przez przypadkowych ludzi, jako akty bezinteresownego miłosierdzia czy po prostu przywiązanie do wartości, których nie sposób racjonalnie uzasadnić. Dobro się zdarza, sugeruje pisarz, choć bez żadnej gwarancji, że nie odwróci się przeciw człowiekowi, ponieważ „prawi na każdym kroku potykają się o własną nieznajomość zła, natomiast dla zła wszystko jest jasne, bo zło zna światło i ciemność” (Przeprawa). Dobro w ujęciu McCarthy’ego jest więc równie irracjonalne, co zło – jakby w obu kryła się jakaś nierozwiązywalna tajemnica, która znika wraz ze śmiercią człowieka.

McCarthy jest pisarzem na wskroś amerykańskim, osadzonym głęboko w realiach swojej ojczyzny, nawet jeśli założycielski mit Ameryki – historię Dzikiego Zachodu obdziera z pozorów romantycznej przygody i topi we krwi. Ale ten sam McCarthy, ze względu na charakter stawianych przezeń pytań, jest też autorem niezwykle uniwersalnym i czytelnym. Przede wszystkim bowiem jest pisarzem pogranicza – pisarzem krzyżujących się rzeczywistości i planów czasowych, autorem, który eksploatuje interiory człowieczeństwa, przewrotnym moralistą, który śle w świat swoje powieściowe kazania. Choć myliłby się ten, kto by sądził, że kryje się za nimi wiara w ulepszenie świata. W końcu w To nie jest kraj dla starych ludzi McCarthy przyznał: „Myślę, że wszyscy jesteśmy źle przygotowani do tego, co ma nadejść. Nieważne co. I przypuszczam, że cokolwiek nadejdzie, trudno nam będzie z tym wytrzymać”.

Krzymianowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 10/03/2013 by in lektury obowiązkowe, powieść and tagged .
%d bloggers like this: