Doczytania – Krzymianowski / Kożuchowski

CYNIZM, PESYMIZM, LITERATURA

Nostalgiczny balet

Obcy Sandora Máraia to książka o utracie suwerenności i w konsekwencji także tożsamości, powieść, jaka przystoi przegranym: wyniosła, elegancka i ironiczna.

maraiPolskie wydanie Obcych zdaje się potwierdzać niegasnącą popularność Sandora Máraia. Jego książki również na Węgrzech „odkryte” zostały na nowo po śmierci pisarza, która zbiegła się z upadkiem komunizmu. Można powiedzieć, że jest on obecnie – wraz ze swoimi żyjącymi kolegami: Peterem Esterhazym i noblistą Imre Kerteszem – ambasadorem literatury węgierskiej w Polsce (i nie tylko). Całkiem zresztą zasłużenie; książki Máraia, choć artystycznie bardzo nierówne, są z pewnością bardzo „węgierskie” – węgierska tożsamość i historia odgrywają w nich kluczową rolę. Zarazem trudno, zwłaszcza patrząc z polskiej perspektywy, o pisarza, który potrafiłby zręczniej wplatać w „zwyczajną”, przystępną także dla zagranicznych czytelników narrację historyczno-polityczne zaszłości narodu, którego obsesją jest przekonanie o własnej wyjątkowości, niezrozumiałości i odrębności.

W przypadku Obcych specyficznie węgierskie doświadczenie nie jest już tłem, lecz esencją książki. Styl, w jakim Márai przetwarza to doświadczenie w literaturę, powinien budzić zazdrość w polskim czytelniku. Obcy to kontynuacja cyklu Dzieło Garrenów, pisanego przez Máraia w drugiej połowie lat trzydziestych, następnie zaś poprawianego i przeredagowywanego kilkadziesiąt lat później. Kanwą cyklu są dzieje rodziny zamieszkującej miasto, które zostało właśnie podbite przez obcych. Biorąc pod uwagę pochodzenie samego autora oraz sytuację Węgier lat trzydziestych, nie można mieć wątpliwości, o jakie miasto tu chodzi: to rodzinne Koszyce Máraia, po traktacie z Trianon  z 1919 roku włączone do Czechosłowacji. Jak wiadomo, traktat z Trianon pozbawił dawne Wielkie Węgry dwóch trzecich terytorium i ponad połowy ludności; z tej racji do dziś uważany jest przez Madziarów za najtragiczniejsze (obok bitwy pod Mochaczem w 1526 roku) wydarzenie w tysiącletniej historii narodu, największą niesprawiedliwość w dziejach Europy i zapewne świata, której patriotycznie nastawieni Węgrzy do dziś światu nie wybaczyli.

Márai przedstawił tę wielką narodową traumę z niezwykłym dystansem i gracją. Coś takiego udaje się artystom w stosunku do politycznie „gorących” kwestii (przynajmniej w naszej części świata) wyłącznie w warunkach cenzury, wymuszającej czasem pokraczne, a czasem genialne metafory. Obcy to balet o utracie suwerenności i w konsekwencji też, przynajmniej częściowo, także tożsamości – zamiast tarzać się w bezsilnej rozpaczy lub walić pięściami w ścianę, jak to sfrustrowani reprezentanci narodu mają w zwyczaju, narrator porusza się na paluszkach, tańczy kilka centymetrów nad taflą standardowych lamentów i złorzeczeń. Obcy to powieść, jaka przystoi przegranym: wyniosła, elegancka i ironiczna.

sandor-marai-4de886451f0f6

Nie oznacza to bynajmniej, że Márai odnosi się z dystansem do węgierskiej traumy. Ironia i wyniosły chłód są tu skierowane w jedną stronę – abstrakcyjnych obcych, którzy zajmują miasto bez oporu, moszczą się w nim bez taktu i rządzą nim bez wdzięku. Rdzennym mieszkańcom pozostaje uczucie wyższości, wsparte na rozmaitych obyczajowo-estetycznych detalach, z czasem, kiedy więzy między zdobywcami a podbitymi z konieczności się zacieśniają, detalach coraz bardziej efemerycznych. Owo rozmywanie się tożsamości, która po dwóch dekadach życia pod panowaniem obcych staje się właściwie upartym i nieco kłopotliwym wspomnieniem o samej sobie, jest chyba najważniejszym tematem tej książki. Albowiem obcy nie są po prostu agresorami (mają w sobie trochę ze Słowian, trochę z Rumunów, a trochę z ludowych diabłów), choć reprezentują umundurowaną siłę; są też poniekąd reprezentantami historii, nowej epoki. Stąd też Obcy nie są patriotycznym wezwaniem o odwojowanie zagrabionych ziem, lecz wyrazem nostalgii za epoką statecznej burżuazji, ustabilizowanej hierarchii społecznej, tradycyjnych wartości, kamienic ogrzewanych drewnem, sztywnych kołnierzyków i pięknych, trwałych przedmiotów – za Europą la belle époque w habsburskim wydaniu. Jest to książka o przemijaniu, którego polityka jest tylko przykrą powierzchnią. A skoro o przemijaniu, to także i o śmierci.

Obcy rozpadają się bowiem na dwie części: pełen gracji portret miasta pod rządami niezbyt groźnych barbarzyńców oraz portret rozpadającej się rodziny Garrenów, skupionej wokół umierającego seniora rodu. Ta druga część zdąża ku przejmującemu, czułemu i refleksyjnemu portretowi agonii głowy rodu Garrenów, wraz z którym umiera część „dawnego” miasta sprzed najazdu. Niestety, obarczona jest ona wyraźną skazą, wynikającą, być może, z przeróbek dokonywanych przez Autora pod koniec życia. Wiele tu na przykład powtórzeń, te same myśli, epitety i sytuacje powracają, pozbawione oryginalnej świeżości (np. narrator wypowiada jakieś spostrzeżenie, a za chwilę każe je powtórzyć swemu bohaterowi, po czym z kolei komentuje je, dochodząc do wniosku, że jest bardzo trafne). Obcy to zatem powieść o kruchym, ulotnym pięknie przeszłości, które – w zgodzie z duchem opowieści – w jej trakcie gdzieś się ulatnia, ustępując pola mętnej, topornej i męczącej teraźniejszości.

Sandor Márai, Obcy, przeł. Teresa Worowska, Czytelnik, Warszawa 2012.

Kożuchowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 17/03/2013 by in lektury nadobowiązkowe, powieść and tagged .
%d bloggers like this: